Dla niedowidzących Rozmiar tekstu: AAA
Radosny początek wakacji.

07-07-2008  Informacja prasowa

Kolejne wakacje w Ośrodku PKN ORLEN S.A.Jorze Wielkiej na Mazurach oraz w Ośrodku „FAMA-STA” w Mrzeżynie
 
Zaraz po zakończeniu roku szkolnego do Ośrodka PKN ORLEN S.A. w Jorze Wielkiej na Mazurach oraz do Ośrodka „FAMA-STA” w Mrzeżynie zawitali na wypoczynek goście Fundacji, którymi są dzieci z rodzinnych domów dziecka (RDD) oraz ich opiekunowie, czyli osoby prowadzące RDD.
 
W obecne wakacje w Jorze Wielkiej, nad bardzo czystą zatoką Jeziora Tałty (żyją w niej nawet raki) w 10-dniowych turnusach wypoczywać będzie prawie 290 osób, zaś z dobrodziejstw klimatu zachodniego wybrzeża Bałtyku oraz przygotowanych atrakcji w Mrzeżynie skorzysta 225 osób (w ramach 5-ciu turnusów po 12 dni każdy).
 
W obydwu miejscach pierwszy turnus rozpoczął się 23 czerwca br. W Jorze Wielkiej wypoczywały 4 rodziny (42 osoby). Kilka zdjęć z przebiegu ich pobytu zamieszczono w Galerii.
 
Najliczniejsza rodzina liczyła 16 osób, w tym 14 dzieci. W tej rodzinie, podobnie jak w dwóch innych przeważały dzieci w wieku przedszkolnym i szkoły podstawowej. Tylko w jednej – czwartej - rodzinie połowa wychowanków osiągnęła pełnoletność lub jest jej bliska.
Jak zawsze starsi wychowankowie mieli baczenie na młodszych, z pełnią życzliwości i sympatii, niezależnie do której rodziny należeli. Zresztą na turnusach w Jorze Wielkiej od lat obserwujemy pełny mir wszystkich wychowanków już od pierwszych dni pobytu, niezależnie skąd przyjechali i dokąd odjadą po zakończeniu turnusu. W czasie turnusu wszyscy są jedną wspaniałą rodziną. Jak zawsze obserwujemy zawiązujące się przyjaźnie, które – jak wiemy – potrafią skutecznie przetrwać próbę czasu. Tak było i tym razem. Na pożegnalne ognisko w przeddzień odjazdu, notesy na zapisanie kontaktów zabierali nie tylko dorośli, ale przede wszystkim dzieci.
 
Jak zawsze na turnusie jedno, lub kilkoro dzieci staje się szczególnym ulubieńcem. Wszyscy zwracają uwagę na to, gdzie jest i co robi Marysia, albo Jacuś, którzy nie potrafią przez chwilę być na jednym miejscu. Są to przeważnie dzieci najmłodsze, które każdemu zadają niezliczoną liczbę pytań, które każdego, kto znajdzie się na ich drodze, angażują do realizacji swego pomysłu, przeważnie na chwilę, bo za chwilę mają nowy pomysł. Ale mają też swoich ulubieńców, z którymi omawiają sprawy najpoważniejsze. Tak było i tym razem. Nad wodą, na boisku, w trakcie wycieczki, padało pytanie: gdzie jest Jacuś? I kilka osób jednocześnie odpowiadało, że cały czas jest w zasięgu ich wzroku.
Podstawową atrakcją wypoczynku w Jorze Wielkiej jest dostęp do pięknej zatoki Tałt, wyposażonej w pomost, przy którym cumują „sasanki” i „omegi” wykorzystywane do krótkich rejsów, z udziałem „kadry”, czyli młodych osób z uprawnieniami żeglarskimi, które kolejne już wakacje spędzają w naszym Ośrodku, pomagając uczynić pobyt wychowanków RDD jak najbardziej udanym i niezapomnianym. Obok są łodzie i kajaki. Dwa niewielkie „akweny” zatoki zostały wydzielone na brodzik i miejsce doskonalenia umiejętności pływackich, bowiem warto przypomnieć, że rokrocznie kilku uczestników wypoczynku w trakcie turnusu zdaje egzamin na kartę pływacką. Nad wodą, na plaży można wykazać swoje zdolności w budowie zamków i innych fortyfikacji.
 
Gdy już wody mamy dosyć (rzadkie przypadki) bądź pogoda nie sprzyja, na terenie Ośrodka możemy skorzystać z kilku boisk, z zajęć „świetlicowych”. W trakcie tych zajęć rozgrywane są konkursy, wykonywane „dzieła”, które niejednokrotnie są zapowiedzią przyszłych talentów. W organizacji czasu wychowanków RDD pomagają studentki pedagogiki i psychologii, które część wakacji postanowiły spędzić z naszymi gośćmi w Jorze Wielkiej.
 
W każdym turnusie organizowana jest całodzienna wycieczka. W piątek (27 czerwca) uczestnicy turnusu pierwszego w pobliskich Mikołajkach „zaokrętowali się” na statek wycieczkowy i popłynęli do Rucianego-Nidy, zahaczając po drodze o Śniardwy. Z Rucianego-Nidy pojechali autokarem do miejsca szczególnie atrakcyjnego dla młodszych, ale też i starszych uczestników, czyli do Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidle. Mogli zobaczyć z bliska zwierzaki, dotychczas oglądane w telewizji. Przy okazji posilili się tym, co upiekli przy ognisku. Było wesoło i smacznie, a w pamięci pozostały obrazy z dnia pełnego prawdziwych, niecodziennych wrażeń.
 
To wszystko opowiedzieli mi mali i duzi goście Fundacji w Jorze Wielkiej na zakończenie pierwszego turnusu. Byłem u nich tylko kilkanaście godzin, a także żal mi się było z nimi rozstawać. Życzyliśmy sobie powodzenia, ale i spotkań za rok albo dwa w tym samym miejscu.
 
Eugeniusz Kowalczyk
 
PS. Informacje o pobycie pierwszego turnusu w Mrzeżynie i kolejnych turnusów w obydwu uroczych miejscach – wkrótce.